Współpracując z Gosią i Adamem miałem niewątpliwą przyjemność wziąć udział w niewielkim trzydziestoosobowym przyjęciu. Mimo tak kameralnego grona (a może właśnie dzięki niemu) wszyscy doskonale się bawili. Każdy znalazł coś dla siebie. Dorośli bawili się przy dźwiękach muzyki, najmłodsi z kolei puszczali ogromne bańki mydlane. Adam przy okazji ślubu spełnił jedno ze swoich marzeń – przejechał się czerwonym Mustangiem.
Wybór miejsca na sesję plenerową padł na Zamek Kszysztopór. Surowy i dziki klimat bardzo dobrze wpasował się w naszą koncepcję zdjęć. Pod koniec dnia wybraliśmy się jeszcze w… pole kukurydzy, gdzie o zachodzie słońca udało się nam zrobić jeszcze kilka ujęć.