Miałem okazję pracować we wnętrzach Hotelu Bristol i zawsze uwielbiam wracać do tego miejsca. Nazywany perłą Warszawy, hotel położony jest w samym centrum miasta przy Krakowskim Przedmieściu. I tak jak uwielbiam wracać do Bristolu, to już parkować nie bardzo, ale takie są uroki pracy w centrum, szczególnie Warszawy.
Zaparkowałem. Dwa miejsca dalej szare Ferrari z pomarańczowymi kołami. Przy wejściu Doorman mówiący „Witamy w Hotelu Bristol”. Mijam marmurowe lobby. Wsiadam do złoto-szklanej windy. Jadę na drugie piętro i jestem. Apartament 203. Pukam do drzwi. Czekając naszła mnie refleksja – czy trampki i marynarka to nie będzie faux pa. Otwiera Ewelina i po dwóch zdaniach wiedziałem, że trafiłem do najfajniejszej pary w Warszawie.
Hotelowe wnętrza to gwarancja pięknych zdjęć. Apartamenty oferują ogrom przestrzeni, faktur, materiałów. Dodatkowo strzeliste i obszerne okna sprawiają, że przestrzeń wypełnia piękne światło nadając całości dodatkowego klimatu i klasy
Druhny Eweliny – sześć równie pięknych jak i inteligentnych kobiet. Zdjęcia z Glorietty niczym z okładki magazynu.
Pan młody, tata, dziadek oraz 6 drużbów. Whiskey na stole, od razu w głowie myśl – Wilki z Wall Street. Klasa, szyk oraz inteligentny humor niczym Rafał Pacześ. Gościnność, klasa, styl i luz – jeśli miałbym w czterech słowach opisać ten dzień to byłyby właśnie te słowa.
ZOBACZ WIĘCEJ HISTORII