Sesja plenerowa w Wenecji - Skrót

Sesja plenerowa w Wenecji – Skrót

Jakiś czas temu, miałem okazję towarzyszyć Irinie i Łukaszowi w podróży poślubnej do Wenecji.
Mimo tego, że był już październik, udało nam się zrobić całkiem fajną sesję.
Zobaczcie skrót z tej sesji.


Luty 2020 Best of #niezleaparaty Jesteśmy wśród najlepszych!

Luty 2020 Best of #niezleaparaty 

Każdy sezon ślubny to taki trochę tort, którym przez cały rok się zajadamy.
W tym sezonie tort zaczęliśmy od wisienki w postaci wyróżnienia od Niezłych Aparatów.
Nasze zdjęcie zostało wybrane do najlepszych Best of #niezleaparaty w lutym spośród 24000 zdjęć, które w tym miesiącu zostały opublikowane na Instagramie.
Jest nam niezmiernie miło być w gronie najlepszych 🙂

Tutaj możecie zobaczyć całe zestawienie wszystkich najlepszych zdjęć:
https://niezleaparaty.pl/luty-best-of/

 

Wyróżnienie otrzymaliśmy za portret Oli i Rafała idących po Czarnej Plaży na Islandii.


Sezon 2019 w kilku liczbach

Sezon 2019 w kilku liczbach

Chyba wszyscy już od wczesnych lat szkolnych mamy marzenia, wizje, pomysły na to, co będziemy robić w przyszłości, kiedy dorośniemy.Jedni wiedzą, że przejmą kiedyś rodzinny biznes, inni mają swoich idoli, a jeszcze inni czerpią inspirację z filmów. Dziewczyny chcą zostać modelkami, lekarzami, prawnikami. Chłopcy to urodzeni strażacy, policjanci i astronauci.U nas inspiracja przyszła właśnie z filmów :) Magda w młodości chciała zostać drugim Davidem Husselhoffem ze słonecznego patrolu, ja natomiast naoglądałem się za dużo filmów z Van Dammem i chciałem zostać mistrzem karate, gdy podrosłem, pomyślałem, że bycie architektem byłoby dla mnie. Magda spełniła swoje marzenie z dzieciństwa i przed 3 sezony spełniała się jako ratownik, niestety polska rzeczywistość okazała się daleka od tej Bay Watcha. Ja natomiast zamiast architektem zostałem barmanem. I jak to często w życiu bywa nie zawsze, możemy robić to, co byśmy chcieli, a czasem wymarzona praca okazuje się nie taka wymarzona.

W sumie to, że zajmujemy się fotografią ślubną, fotografujemy śluby i sesje miłosne to dzieło totalnego przypadku. Żadne z nas nigdy nie planowało iść w tym kierunku. Mnie fotografią zaraził mój brat, potem naturalną koleją rzeczy ja zaraziłem swoją żonę. Na początku, kiedy jeszcze nie znałem Magdy, nie traktowałem fotografowania ślubów jako coś na stałe, a na pewno czymś, co będzie moim głównym zajęciem. Raczej miało to być hobby, na którym można dorobić. Dziś możemy śmiało powiedzieć, że się w tym spełniamy oraz że fotografia ślubna to dalej nasze hobby i praca.

Faktycznie spełniamy się i nigdy nie czuliśmy potrzeby, aby wyliczać czy wszystko się spina. I bardziej z czystej ciekawości, niż z jakiejś potrzeby postanowiliśmy policzyć, ile tak naprawę praca pochłania naszego czasu i wysiłku.

W cyfrach przedstawia się to w następujący sposób. Przeglądając wszystkie umowy, adresy, katalogi i foldery, oprócz przepracowanych godzin i przejechanych kilometrów, udało nam się również policzyć dokładną liczbę zrobionych zdjęć na ślubach oraz miejsce, jakie zajęły na dysku.Pewne dane jak liczba zdjęć i gigabajtów, ilość kilometrów, sesji i reportaży byliśmy sprawdzić co do jednej sztuki. Godziny spędzone na fotografowaniu obliczyliśmy na podstawie różnicy czasu zrobienia pierwszego i ostatniego zdjęcia z reportażu i sesji. Co do czasu spędzonego w podróży — to zawierzyliśmy wujkowi Google. Jedyne szacunkowe informacje to czas spędzony na edycji zdjęć i tworzeniu postów w social mediach.

12 963 km – tyle przejechaliśmy, fotografując śluby

159 h – tyle czasu spędziliśmy w drodze, jadąc na śluby

31 – tyle sfotografowaliśmy ślubów w 2019 roku

12 – liczba sesji miłosnych, jakie uwieczniliśmy

479 h – czas, przez jaki fotografowaliśmy nasze cudowne pary

396 h – ilość godzin spędzonych na upiększaniu zdjęć

64 h- ilość postów opublikowanych w 2019, średnio 1h na post

4 109,92 GB – gigabajty potrzebne do zapisania wszystkich zdjęć

149 292 – liczba zdjęć, jakie zrobiliśmy w pracy.


Jedna para, dwa śluby.

Jedna para, dwa śluby.

Jak to mówią, co kraj to obyczaj. I tak fotografując śluby w różnych rejonach Polski, poznajemy różne tradycje, nie tylko te regionalne, ale również te rodzinne. Dla Basi i Adama rodzinne tradycje są bardzo ważne, więc oprócz wymarzonego ślubu w stylu Gatsby, wpierw postawili przysiąc sobie miłość w rodzinnej stodole, tak jak wcześniej w tej samej stodole zrobili to ich rodzice, a jeszcze wcześniej dziadkowie.Ślub w stylu Gatsby i góralski ślub w stodole. Pomimo dwóch skrajnych klimatów, obie imprezy były piękne. Ślub w stodole w całości zaaranżowali i przygotowali Basia i Adam.

Dekoracje, oświetlenie, wstążki, bukiet, wianek — wszystko to ich wykonanie! Ślub był symboliczny i bardzo kameralny dla dziadków, rodziców i rodzeństwa. Zielony wojskowy namiot obwieszony kolorowymi flagami i girlandami stał się ozdobą ogrodu. W powietrzu można było czuć wspaniały zapach domowego jedzenia i ciasta. A głównym punktem wieczoru było ognisko i pieczenie kiełbasek. Na czas rozpalania zabrałem młodych na szybki plener. Przez cały dzień można było słuchać wspaniałych rodzinnych historii i opowieści.

Wesele w Szczawnicy to zupełnie inna historia, zupełnie inna. Piękne wnętrza, złote dodatki, pióra, mnóstwo gości, muzyka, pyszne jedzenie jakby zdjęte z katalogu. Miałem wrażenie jakbym, cofnął się w czasie.


Londyn w ośmiu megapixelach

Londyn w ośmiu megapixelach

 

Od długiego czasu marzą nam się porządne wakacje. Wiecie – Fuerta, Włochy, Egipt, Bułgaria, kto co lubi… Do tego upał, plaża, leżak, drink z palemką i 7-dniowy chill z dala od codzienności. Sami nie wiemy, dlaczego zawsze, kiedy mamy wolne, wolimy jednak odwiedzić rodzinę lub znajomych albo zainwestować w dom. Rodzina… tak się złożyło, że z mojej, jak i Magdy strony najbliższa rodzina mieszka w Anglii. Tak… nie było tam ani upałów, ani pogody i z drinkami z palemką też nikt nie czekał, ale czas spędzony z bliskimi nam to wynagrodził. Oprócz rodzinnych obiadków i pogaduszek mieliśmy świetną okazję, żeby pozwiedzać, w końcu byliśmy w kraju Królowej, a do tego w samym Londynie. Co prawda na zwiedzanie mieliśmy jeden dzień i średnią pogodę, ale co tam. Na prawdziwe zwiedzanie jeden dzień to stanowczo za mało. Stwierdziliśmy jednak, ze skoro jesteśmy, to trzeba się ruszyć i spalić trochę kalorii, które nazbieraliśmy na rodzinnych obiadkach, a przy okazji porobić trochę zdjęć na pamiątkę.
I tak jak uwielbiamy robić sobie zdjęcia, tak samo nie lubimy brać ze sobą naszych aparatów, których używamy na co dzień do pracy. Nie zrozumcie nas źle, na ślubach kochamy naszą 25 kilową walizkę, w której mamy gadżety na każdą okazję czy też potrzebę. Nawet bez walizki sam aparat to spory ciężar, który trzeba dodatkowo pilnować, a w razie czego nie ma z im co zrobić. My zawsze wyznawaliśmy zasadę, że nie aparat robi zdjęcia tylko człowiek. Także dla nas najlepszym i najwygodniejszym narzędziem do robienia zdjęć jest nasz telefon.
Zobaczcie co udało nam się ustrzelić 🙂


Sesja narzeczeńska - czy warto ją robić?

Sesja narzeczeńska — czy warto ją zrobić?


Zastanawiacie się, dlaczego warto zdecydować się na sesję przedślubną i czy jest to konieczne?
Konieczne oczywiście nie jest, ale zdjęcia zaręczynowe to niepowtarzalna okazja, aby uchwycić Waszą miłość i radość przed poślubieniem ukochanej osoby!
Co najważniejsze jest okazja do poznania fotografa i rozluźnienia się przed obiektywem, zanim nadejdzie dzień Waszego ślubu.
Może Wam się wydawać, że jest to kolejny niepotrzebny wydatek, bo powiedzmy sobie szczerze zorganizowanie ślubu i wesela to nie jest tania zabawa, ale uwierzcie mi, jeszcze nie spotkałem się z parą, która żałowałaby decyzji o popełnieniu sesji narzeczeńskiej 🙂
Nadal nie jesteście przekonani?
Poniżej podajemy kilka argumentów „za” zrobieniem zdjęć narzeczeńskich 🙂
1. Odkryjcie swoją fotogeniczną stronę
Jedną z kluczowych części sesji zaręczynowej jest poznanie swojego ciała i tego, jak zostanie uchwycone przed aparatem. Pewnie już macie swoje opinie na temat tego, który profil macie lepszy ;), natomiast profesjonalne, wprawione oko może Wam pomóc w zrobieniu bardziej szczegółowej analizy tego, jak pokazać swoje ciało najlepiej. Domyślam się, że większość z Was od dłuższego czasu nie miała profesjonalnej sesji fotograficznej — nie ma się czego bać ! To naprawdę pomoże Wam czuć się swobodnie przed aparatem w ten wielki dzień 🙂
Myślę, że bycie fotogenicznym to jedno, a pewność siebie przed aparatem to zupełnie inna część układanki. Nawet najładniejsze pary, mogą nie wyjść dobrze, kiedy zjada je stres. Pamiętajcie, że sesja jest dla Was i macie się na niej dobrze bawić !
2. Znacie to powiedzenie „praktyka czyni mistrza” ?
Sesja narzeczeńska pozwoli Wam nabrać pewności siebie przed obiektywem, co przełoży się na większy komfort. Zapewne zastanawiacie się, czy przed aparatem wyjdziecie dobrze lub źle oraz jak długo będzie trwała sesja. Cóż, profesjonalna sesja przed ślubem daje przedsmak tego, czego można się spodziewać w dniu Waszego ślubu. Będziecie mieć okazje popracować nad swoim pozowaniem, poczuć się bardziej komfortowo z myślą o tym, że ktoś robi Wam zdjęcia przez cały czas i skupić się tylko na sobie. Uwierzcie mi, że nie jest łatwo skoczyć na głęboką wodę i być fotografowanym praktycznie od rana do późnej nocy. Sesja trwa kilka godzin i jest ona dobrą rozgrzewką przed Waszym wielkim kilkunastogodzinnym ślubnym maratonem .
3. Sprecyzowane oczekiwania
Sesja narzeczeńska to idealny moment na określenie swoich oczekiwań względem fotografa, a może bardziej tego, jakie zdjęcia Was interesują. Może Wam się wydawać, że kilka ustawionych portretów to jest to, czego chcecie. Po sesji jednak możecie docenić zdjęcia niepozowane, naturalne, które zostały zrobione i nawet tego nie zauważyliście 🙂 Pamiętajcie, żeby mówić, co Wam pasuje a co nie — dzięki temu na koniec dnia będziemy wiedzieli co tak naprawdę jest dla Was najważniejsze w zdjęciach:)
4. Przełamanie lodów
Dla nas najważniejsze podczas sesji jest to, żeby Was poznać, a dla Was jest to idealna okazja, żeby poznać nas. Pierwsze spotkanie pokaże Wam, jak pracujemy, jak radzimy sobie z problemami, gdy się pojawią.
Pamiętajcie, że w dniu ślubu będziecie otoczeni ludźmi, którzy są dla Was najważniejsi, a my będziemy z Wami, żeby to wszystko uchwycić. Musicie się upewnić, że czujecie się dobrze w naszej obecności. My na pewno zrobimy wszystko, co w naszej mocy, żeby tak się stało 😉 Sesja narzeczeńska to świetny sposób na przełamanie lodów.
5. Sesja narzeczeńska może być doskonałą ozdobą Waszego ślubu
Oprócz plusu jakim jest nabycie wprawy przed aparatem, sesja narzeczeńska niesie ze sobą inne korzyści.Zdjęcia, które od nas otrzymacie, możecie wykorzystać w zaproszeniach ślubnych, księdze gości.My zdjęcie z naszej sesji wykorzystaliśmy jako prezent dla rodziców oraz dziadków drukując je w dużym formacie.Spotkaliśmy się też z ozdabianiem stołów zdjęciami, wykorzystaniem ich na specjalnej tablicy wspomnień.Magnesy z Waszym zdjęciem to też super pomysł na prezenty dla gości !Możliwości jest wiele 🙂
6. Fryzura + Make-up
 Każda przyszła panna młoda przed ślubem decyduje się na próbny make-up i fryzurę. Łącząc to ze zdjęciami, można przetestować czy Wasz wybór okazał się trafny.
Mamy nadzieje, że tym krótkim artykułem udało nam się choć trochę przekonać Was, że warto 🙂 Jeśli macie swoje spostrzeżenia lub byliście na sesji narzeczeńskiej napiszcie w komentarzu jak Wam się podobało ? Poniżej umieszczamy kilka wybranych zdjęć z naszych sesji.